4. oficjalny zlot polskich fanów Miecza Prawdy - Ostaszewo 2014

Wśród wielu wakacyjnych wspomnień, które nabyliśmy w tym roku - jednym szczególnie wypada się podzielić, co też niniejszym czynimy. Relacja z czwartego oficjalnego zlotu polskich fanów Miecza Prawdy mającego miejsce w Ostaszewie nad jeziorem Hartowiec autorstwa osoby stale patrzącej na świat z "Cienia"... Zapraszamy do lektury...

 

 

 

 

 

 

Dzień 1 (14 sierpnia 2014r)

Pierwsza „fala” zlotowiczów w składzie Anielka, Nina, Shadow, Van i Xan dotarła na miejsce około godziny 8, bez problemów jednak się nie obyło – miejscówka okazała się znajdować w innym miejscu niż wynikało to z naszych informacji, a właściwie oddalonym od owego o 10 numerków, więc zanim udało nam się dotrzeć na miejsce trochę pokrążyliśmy. Porozmawiawszy z właścicielem przeszliśmy do domku, w którym warunki były dość… wyzywające, delikatnie rzecz ujmując. Rozpakowawszy się (a właściwie przerzuciwszy rzeczy z samochodu do domku) obejrzeliśmy mieszkanie od środka  i zasiedliśmy w kuchni – niektórzy poddali się degustacji zupek chińskich, niektórzy herbaty, jeszcze inni kanapek. Shadiemu udało się nawet zjeść łyżeczkę cukru, który z niewiadomych przyczyn okazał się być solą. Kiedy już wszyscy zaspokoili swoje potrzeby picia, jedzenia, zwiedzania domku i rozmowy, grupa udała się na spoczynek (bo sen jest dla słabych!). Około godziny 12 przybyli Jarhem i Aven, a chwilę później dotarła również Elka wraz z Jaffarem i dziećmi. Nadszedł wpadek ciąg dalszy – Hobbici pomylili Ostaszewa i ich przyjazd miał opóźnić się o kilka godzin, na szczęście na ratunek przybył Van i wyjechał po nich do… gdzieś tam. Następnie nadszedł Czas Zapłaty, rozliczeń i rozdawania koszulek. Tymczasem zbierało nam się coraz więcej osób, a w tle zaczęło lecieć „Diggy diggy hole”… dosyć często, prawdę mówiąc, niemalże do znudzenia. Shadow zaś zajął się układaniem kostki Rubika wprowadzając jednocześnie zainteresowanych w podstawy tego całkowicie nieprzydatnego zajęcia. Po południu, kiedy napływ zlotowiczów trochę zmalał, powstała nieustraszona grupa specjalna, która zajęła się sprzątaniem strychu, na którym miały tymczasowo zamieszkać Hobbity. Swoją drogą, niezły przeskok – z podziemnych nor na dach… no ale cóż, żyje się tylko raz. W godzinach przedwieczornych część osób pozostała w domku, część udała się nad jezioro popływać, równolegle zaś zaczęły się przygotowania do ogniska i zbieranie drewna . Szczęścia mieliśmy sporo, bo pomimo dosyć chmurnej pogody deszcz nas ominął i ognisko nieprzerwanie płonęło, muzyka grała a Napoje Wszelakie poszły w ruch, zaś przy samym ognisku panował klimat wręcz niezapomniany. Piroman natomiast miał okazję zaspokoić swoją żądzę (przynajmniej częściowo) i dorzucał drewna do ogniska. Między godziną 21:30 a 22 dotarli do nas ostatni już przedstawiciele forumowej społeczności – Czarny i Ruda. Kolorowi przywieźli ze sobą smalec i ogórki kiszone, wprowadzając tym zlotowiczów w jeszcze lepszy nastrój. Ogniskowanie zakończyło się przed północą i zlotowicze przenieśli się do domku – jedni zajęli swój własny kawałek podłogi, łóżka lub namiotu i udali się na spoczynek, pozostali natomiast kontynuowali integrację w kuchni. Tak oto minął dzień pierwszy.

 

images/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_002.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_004.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8438.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_696.jpgimages/stories/articles/289/12 - gBAbZLO.jpgimages/stories/articles/289/44 - BgdGGJO.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_018.jpgimages/stories/articles/289/45 - DLbTHrf.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_691.jpg

 

Dzień 2 (Leczo Day!)

„Zmartwychwstawanie” rozpoczęło się około godziny 8, godzinę - dwie później już znaczna część osób była na nogach i można było przejść do aktywności wszelakich. Tak więc pozostawiony dnia poprzedniego bałagan poogniskowy został uprzątnięty, a następnie zaczęła się PrzedLARPowa sesja treningowa, polegająca na walce wręcz – kto chciał, to się tłukł, kto nie – robił zdjęcia, przyglądał się lub wykonywał dowolną inną czynność. Następnie osoby chętne mogły postrzelać z łuków do tarczy z teletubisiem. Jakoś koło godziny 11 padł pomysł wybrania się na plażę – wszyscy się zgodzili, tylko, że z „nieznanych przyczyn losowych” zorganizowanie się i wymarsz zajęły kolejną godzinę. Na plaży, rzecz jasna, panowała samowolka jednak po jakimś czasie zlotowicze stwierdzili, że chcą pograć w piłkę. W tym celu Van wrócił do domku po wyżej wymieniony przedmiot, a w międzyczasie  osoby chętne do gry dorwały frisbee. Zanim misjonarz powrócił, plażę opuścili Margoo, Nina i Rajek, którzy to udali się zrobić przysmak dnia – Leczo. Bliżej nieokreślony czas później miejsce wypoczynku opuścili wszyscy pozostali zlotowicze i powrócili do zacisza domowego aby mieć okazję pożegnać Margoo, która tegoż dnia miała opuścić zlot, co też niestety uczyniła. Jeszcze przed godziną 17 Leczo było gotowe i każdy mógł się najeść. Wydarzył się też wtedy pewien wypadek, którego pochodzenie nie zostało wyjaśnione – miska Shadowa okazała się dziurawa i Leczo zaczęło go atakować. Teorie wyjaśniające to zjawisko były dwie – pierwsza, która mówi, że plastikowa miska od początku była dziurawa, druga zaś, że to Shadow tak łapczywie zajadał Leczo, że przebił ją łyżką – nietrudno zgadnąć, za którą wersją opowiada się sam poszkodowany, równie łatwo też się domyślić, którą wersję popierają wszyscy pozostali. Na tym wypadku jednak się nie skończyło – niedługo po konsumpcji Van został trafiony fireballem w oko (fireball = piłeczka ping-pongowa wypełniona piaskiem) przez osobę, której nicku z grzeczności nie użyję. Zdradzę tylko, że zaczyna i kończy się na „A”, pośrodku zaś znajduje się „nielk”. Zdarzenie mogłoby być tragiczne w skutkach i skończyć się sporym limem, gdyby nie błyskawiczna reakcja i zrobienie okładu z piersi, który zredukował „śliwę” do minimum. Okładu z piersi kurczaka, rzecz jasna. Po tych nieszczęśliwych zbiegach okoliczności udało się wypożyczyć kajaki na resztę dnia drugiego i cały dzień trzeci, więc Oddział Specjalny wyruszył, aby je przynieść. Niestety zainteresowanym nie było dane od razu w nich popływać, bo zaczął padać deszcz. Niemalże wszyscy zgromadzili się więc w przedpokoju i rozpoczęli grę w Mafię, która to pozwoliła spędzić ciekawie bliżej nieokreślony czas; wieczorkiem zaś kto chciał, ten udał się na kajaki (które to odegrały w całym zlocie ogromną rolę, ponieważ umożliwiały szybkie przemieszczanie się między sklepem a kwaterą). Ogniska z wiadomych przyczyn rozpalić się nie udało, więc po degustacji Monte i innych rozkręcających trunków rozpoczęła się dyskoteka (z której największa zagadka brzmi: „jakim cudem żyrandol przetrwał tę noc?”), a kiedy się skończyła – osoby, które jeszcze nie spały zasiadły do rozmów i oglądania filmiku ze zlotu Wędrownego.  Dnia drugiego koniec nastąpił.

 

images/stories/articles/289/IMG_8456.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8453.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_298.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_012.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_024.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_249.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_255.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_101.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_112.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_125.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_131.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_142.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_157.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_159.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_171.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_172.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_216.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8457.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_305.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_334.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_352.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_347.jpgimages/stories/articles/289/25 - eek7yts.jpgimages/stories/articles/289/23 - 3HO8VSp.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_092.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_075.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_076.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8461.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8462.jpgimages/stories/articles/289/29 - O75k1kb.jpgimages/stories/articles/289/IMG_8469.jpg

 

Dzień 3 (LARP Day)

Przebudzenia zaczęły się o podobnej porze co dnia poprzedniego, ponieważ na godzinę 10 planowany był LARP. Najpierw na 10, potem na 12, a potem zaprzestano prób ulokowania go w konkretnym czasie. Z samego rana Asket i Shadow trochę posprzątali w domku, żeby właściciel nie zszedł na zawał żeby było schludnie i czysto na wypadek, gdyby właściciel postanowił do nas zajrzeć. Między godziną 10 a 11 delegacja w składzie Elenwe, Aven, Jaffar i Shady wyruszyła obudzić Dziada, Gandalfa i szczęśliwego posiadacza koszulki z napisem „Black is Black”, czyli jednym słowem – Rajka. Wykonawszy zadanie (co wbrew pozorom takie łatwe nie było – osoba ta stawiała zaciekły opór i nie chciała opuścić namiotu) cała drużyna D’Harańska udała się na posiedzenie w celu ustalenia strategii (o całej bezcelowości tego działania w dalszej części relacji). Niemalże w tym samym czasie podobne działanie przeprowadził Imperialny Ład. Ustalono również, że wyspowiadana osoba ma naśladować bezdźwięczny grom tak, żeby wszyscy słyszeli. Następnie obie drużyny rozpoczęły techniczne przygotowania do LARPa – zaczęło się przebieranie, poprawki przy strojach, farbowanie włosów, dorabianie fireballi itp. W międzyczasie ponownie zaczęło padać, co jednak nie miało większego wpływu na czas rozpoczęcia LARPa – szczęścia mieliśmy tyle, że deszcz sobie poszedł kilka minut po tym, jak byliśmy gotowi do wymarszu. Kwaterę opuściliśmy między godziną 15 a 16. Miny ludzi, którzy widzieli idącą w sobie tylko znanym kierunku zgraję przebierańców – bezcenne. Dotarłszy na miejsce nastąpiło powtórzenie zasad obowiązujących w LARPie i ponowne wyjaśnienie samej mechaniki całej zabawy, a następnie przejście do długo wyczekiwanej bitwy.

 

Były plany, były strategie, były ustalenia. Ogólny zarys był bardzo prosty i nawet dziecko powinno go zrozumieć - Imperialny Ład miał w pierwszej kolejności zlikwidować Matkę Spowiedniczkę, która stanowiła dla nich największe zagrożenie, drużyna D’Hary miała zaś ją chronić. W teorii brzmi łatwo, w praktyce walka to był jeden wielki harmider i chaos. Całość najlepiej oddają słowa mistrza Jaskra, autorstwa  Andrzeja Sapkowskiego, zacytowane przez Rajka „W tej papierowej wojnie wszystko grało, wszystko funkcjonowało, wszystko było jasne i wszystko we wzorowym porządku.(...)Tym dziwniejsze jest, że prawdziwa wojna (...) pod względem porządku i ładu do złudzenia przypomina ogarnięty pożarem burdel.” No, ale dość dygresji, pora na opis samego LARPa

Runda pierwsza – D’Hara rozdziela się,  czteroosobowa grupka - na potrzeby uproszczenia nazwijmy ją „oddziałem szturmowym” - udaje się w kierunku bazy Imperialnego Ładu, reszta ma za zadanie osłaniać ją zza linii drzew. Kiedy oddział szturmowy pokonał jakieś ¾ drogi, z tyłu pojawił się Jaffar. Shadow, niewiele myśląc (bo jakby pomyślał, toby się domyślił, że to prowokacja jest) śmiało ruszył w jego kierunku, pozostawiając resztę drużyny. W Jaffara poleciało kilka fireballi, żaden nie trafił a sam Asassyn zwiał, natomiast oddział szturmowy został nagle zaatakowany przez idącą lasem drużynę IŁ. Niemalże całą, więc stosunek sił wynosił 2:1. Żeby uniknąć strat i porażki na całej linii oddział szturmowy robi szybki odwrót, z lasu wypada reszta drużyny D’Hary i zamiast taktycznego eliminowania pojedynczych jednostek mamy owy „ogarnięty pożarem burdel”.  Na polance dochodzi do chaotycznej nawalanki, w której pojęcie strategii i planowania nie występuje, wszyscy tłuką jak i kogo popadnie.  Ostatecznie runda kończy się jednak zwycięstwem D’Hary.

Runda druga – D’Hara nie opuszcza bazy, tylko czeka na nadejście przeciwnika. IŁ przybywa i przeprowadza szturm – ponownie tworzy się harmider, chaos i całkowity brak jakiegokolwiek porządku, do tego walka odbywa się w lasku, co utrudnia manewr czarodziejom i łucznikom, najlepszą zabawę mają więc walczący wręcz. Walki długiej nie było, ot, przyszli, pozabijali się i kuniec. Szturm odniósł sukces i Imperialny Ład zwyciężył.

Runda trzecia. Planowania co nieco było: D’Hara całą drużyną ruszyła laskiem, żeby zajść przeciwnika od tyłu. Po drodze zjawiały się pojedyncze jednostki IŁ, które jednak szybko znikały pozbawione życia. Pojawił się również problem kwestii technicznej - martwe jednostki się poruszały, co wprowadzało w błąd tych, którzy chcieli wymordować wciąż pozostałych przy życiu przeciwników. Rozwiązanie było proste – „a kto umarł, ten nie żyje” – ci, którzy padli mieli leżeć w miejscu zgonu i się nie ruszać aż do zakończenia  danej rundy. Pomimo trudności spowodowanych ww. kwestią D’Hara odniosła zwycięstwo.

Runda czwarta, ostatnia. Deszczyk powrócił i nas poganiał, także na planowanie i strategię nie było już czasu – takoż obie drużyny po prostu wyszły sobie naprzeciw i rozpoczęły batalię. W niedługim czasie D’Hara dostała łomot, a cały LARP zakończył się wynikiem 2:2.

 

Zanim drużynom udało się powrócić do domku deszcz rozpadał się na dobre i bezlitośnie wszystkich zmoczył, po drodze zaś Jaffar starał się odnaleźć wspólny język z psem, niestety, bezskutecznie. Powróciwszy wszyscy przebrali się i kiedy przestało padać Rajek rozpoczął przygotowywanie Polewek. Jakiś czas później grupka chętnych w składzie Anielka, Nina, Asket, Shadow, Van i Xan udała się do sklepu, który - według zasłyszanych informacji - miał być oddalony o jakieś 1000m. Sklep jednak dobrze się ukrył i nie udało się go odnaleźć, więc brygada postanowiła okrążyć jezioro, a następnie udać się sprawdzonej wcześniej miejscówki – odrobinę oddalonej, toteż podróż w obu kierunkach zajęła trochę czasu i kiedy wędrowcy powrócili, na Polewkę nie trzeba było długo czekać. Wieczorem zlotowicze poddali się konsumpcji Polewek i Napojów Orzeźwiających, które skutecznie neutralizowały powodowany jedzeniem wewnętrzny pożar. Pozostała jedna, nadal nierozwiązana kwestia – mianowanie nowego Poszukiwacza Prawdy. Z racji tego, że czasu na konkurs zabrakło  trzeba było to rozwiązać w inny sposób i Poszukiwacz został wybrany przez swoich poprzedników drogą głosowania. Ponieważ Pierwszy Czarodziej był nieobecny, mianowaniem zajął się Gandalf.  Poszukiwaczką została Elenwe, a następnie rozpoczęła się gra w Mafię, podczas której za pomocą Miecza została przelana pierwsza krew. Jakiś czas później ognisko zakończyło się i wszyscy przenieśli się do domku.  Tutaj forumowa brać podzieliła się na dwie grupki – jedną, która w pokoju grała w kontakt i drugą, która rozmawiała i po bliżej nieokreślonym czasie podjęła się próby rozbicia kokosa. Metody były różne – od tłuczenia nożem po próbę zniszczenia kokosa mieczem, chociaż Shadow cały czas powtarzał, że wystarczy uderzyć dziadostwem o schody i kiedy w końcu mu na to pozwolono, kokos się rozpękł. Rozmowa i konsumpcja kokosa potrwała jeszcze jakiś czas, a następnie wszyscy udali się na spoczynek.

 

images/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_633.jpgimages/stories/articles/289/62 - JlPezhk.jpgimages/stories/articles/289/63 - SDKIfPS.jpgimages/stories/articles/289/68 - VKInVa8.jpgimages/stories/articles/289/56 - 1xK5t2q.jpgimages/stories/articles/289/61 - b5s2SS2.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_381.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_414.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_532.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_442.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_515.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_497.jpgimages/stories/articles/289/50 - 6VxcTjy.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_427.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_516.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_620.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_518.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_571.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_570.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_574.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_419.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_364.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_636.jpgimages/stories/articles/289/34 - lWRbXrh.jpgimages/stories/articles/289/43 - WhOajHJ.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_640.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_320.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_354.jpgimages/stories/articles/289/32 - 1He6bMx.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_642.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_375.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_646.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_661.jpgimages/stories/articles/289/MP_Ostaszewo2014_666.jpgimages/stories/articles/289/72 - bk9DT9N.jpgimages/stories/articles/289/IMG_2587.jpgimages/stories/articles/289/IMG_2592.jpg

 

Dzień 4 (17 sierpnia 2014)

Ostatniego dnia obyło się już beż żadnych szaleństw – każdy czym prędzej pakował się i uciekał z miejsca wypoczynku, starając się uniknąć przykrej konieczności sprzątania pozostawionego nieładu imperialnego. Zlot oficjalnie uznano za zakończony.

 

16-12-2017, 15:55

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com