Pasja jest w tworzeniu - wywiad

Zapytany przez fana o instytucję mapy w swoich książkach Terry Goodkind opowiedział, że nie będzie ona rozwijana, ponieważ jest to banalny element rozpraszający stworzony jedynie na żądanie wydawców fantasy. Autor cyklu Miecz Prawdy powiedział wtedy także, że oczekuje od czytelników używania własnej wyobraźni i rozumu bez pomocy mapy, która jak wiadomo nie przydaje się zbytnio przy opisach przestrzeni miejskich, a czytelnicy nie sprawdzają przecież gdzie leży sąd i karczma, kiedy bohater się między nimi przemieszcza. Jako kolejny powód porzucenia idei rozwijania mapy, Terry podał powiązania z naturą tego, co robi Richard w książkach. Według Goodkinda, główny bohater fizycznie i metaforycznie jest poza mapą, która jest dla niego niezbadanym terytorium, którego namalowane granice krain nie mają dlań żadnego znaczenia.

Na szczęście fanom nie da się zamknąć ust, a przede wszystkim umysłów, które wbrew temu, co powiedział autor, wciąż odczuwały potrzebę geograficznego umiejscowienia miejsc, w których choćby na chwilę znaleźli się bohaterowie Miecza Prawdy. Pierwsze takie projekty towarzyszyły niemal od początku naszego forum, o czym świadczy mapa Rydera. Wydawałoby się, że po jej ukończeniu temat zamarł, bo mapa została z sukcesem opublikowana, jednak kolejne książki, prowadzone w uniwersum Miecza Prawdy sesje RPG i wciąż odnajdywane nieścisłości obudziły drzemiący wulkan pomysłów, kreatywności, talentu i umiejętności – Daikina.

Poniżej prezentujemy wywiad z tym, od którego niekoniecznie się wszystko zaczęło, ale dzięki któremu na pewno wszystko dobrze się skończy – z Mistrzem Daikinem.



[(W)isienka91:] Mistrzu, porozmawiajmy o mapie, z podziwu dla której wciąż nie mogę wyjść i pewnie długo nie wyjdę. Czy jest to Twój pierwszy projekt taki właśnie modelowy, makietowy i wykorzystujący do tego te umiejętności, które wykorzystałeś?

[(D)aikin:] Modelarstwo towarzyszy mi od zawsze. Nie jako cel, ale jako środek do poznania i do produkcji różnych innych projektów.


[W:] Jakie więc projekty były wcześniej? Także mapy?

[D:] Nie. Wcześniej to były głównie morskie rzeczy, czyli okręty. Tym, czym się zajmowałem było
modelarstwo okrętowe. Dzięki niemu poznałem konstrukcje okrętów, zobaczyłem jak przekraczać granice miniaturyzacji i wszysko temu podobne.


[W:] Takie stereotypowe filmowe - w butelkach też?

[D:] No niestety nie chciały się te okręty mieścić do butelek.


[W:] Pomysł na mapę wyszedł od...?

[D:] Ode mnie. W momencie, kiedy zacząłem ją rysować (październik 2012 – przyp. red). Pierwszy projekt był w formie rysowanej ołówkiem. Zaczęło się od narysowania mapy – poprawienia tej książkowej i naniesienia szczegółów. Ale w czasie rysowania stwierdziłem, że nie jestem w stanie oddać przestrzenności samych choćby gór, tych dolin, tego wszystkiego – kraina jest rozległa i podjąłem sam decyzję, żeby zrobić to tak a nie inaczej.


[W:] A przygotowanie takie ściśle merytoryczne? Wszystkiego uczyłeś się sam, czy gdzieś podpatrywałeś filmiki?

[D:] Nie. Tylko i wyłącznie sam. To cała przyjemność.


[W:] Wszystkiego się uczyłeś na błędach?

[D:] To jak poznawanie Kobiety. [uśmiech]


[W:] A przygotowanie techniczne i plastyczne? Od zawsze towarzyszyło Ci rysowanie i patrzenie na świat właśnie takim okiem artysty?

[D:] Tak. To jest można powiedzieć też udręka, bo nie da się teraz inaczej spoglądać na cokolwiek. Na byle bohomazy patrzy się już innym okiem – doszukuje się jakichś treści, zdań zapisanych w obrazach. Szuka się też tego momentu, kiedy przekroczy się tę linię doskonałości, co oznacza, że możesz narysować nagą kobietę. To chyba jest najtrudniejsze.


[W:] Czy to zaczęło się od prostego pomysłu: "a narysuję, zrobię mapę", czy może to wcześniej już było hobby, pasją? A może w nie wyewoluowało?

[D:] Nie, całe życie mi towarzyszy mi jakiś projekt. Wspominałem o okrętach?


[W:]Tak.

[D:] Właśnie. Była to Pasja. Modelarstwo też musiało nią być. Musiałem tworzyć. Tworzyliśmy własne gry planszowe, które wymagały map. Stworzyć mapę Pacyfiku, w czasach gdy nie było jeszcze internetu, to było duże wyzwanie. Tylko trzech ludzi w Polsce miało na przykład mapę archipelagu Truk, czy Karolin, czy jakichkolwiek innych – mapy wtedy niedostępne. No i właśnie tu się zaczyna to tworzenie, to szukanie, szperanie i poleganie tylko i wyłącznie na sobie.


[W:] I to, że to była właśnie jednak pasja to było źródłem tego, że motywacja była zawsze, czy były trudniejsze chwile, w stylu: "a, rzucam tę robotę, nie chce mi się!"?

[D:] Pasja jest w tworzeniu. Później, jak już coś jest stworzone, to już może tak nie cieszyć. To samo było na przykład z mieczem, którego projekt chodził za mną od parunastu lat, a został oglądnięty na filmie "Willow" bodajże. Toteż gdy tylko zdarzyła się okazja, musiałem to stworzyć.


[W:] Musiałem?

[D:] Oczywiście, to tworzenie znowu. Zrealizowałem masę mniejszych projektów... Muzycznych projektów choćby.


[W:] Tak, słyszałem "Spotkanie w porcie".



[D:] [śmiech] Jestem też nawet autorem ogólnopolskiego, znanego zespołu "Projekt Volodia" – śpiewał z nimi na przykład Mirosław Baka. Wrocławski Salon Jacka Kaczmarskiego także powstał z mojego pomysłu. Od początku jest prowadzony przez kolegę.


[W:] Właśnie się zdziwiłem, że tekst "Spotkania w porcie" jest autorstwa Kaczmarskiego.

[D:] No tak, Kaczmarski też był moją pasją dzięki tekstom i to on mnie nauczył patrzeć na obrazy.


[W:] Ile czasu potrzebowałeś na poszczególne fragmenty? Czy była w tym równowaga? Czy więcej czasu wymaga planowanie czy jednak tworzenie, bawienie się z tymi detalami i dopieszczanie? Jak to się rozkłada?

[D:] Żeby coś urosło – najpierw musi być pomysł. Czyli w myśl zasady wojskowej - najpierw "co", później "jak". A tworzenie poszczególnych fragmentów, kiedy to się ładnie układa w głowie – nie idzie tego odmierzyć czasem – raz jest to tydzień, raz dwa miesiące, raz pół roku. Nagle przychodzi moment: WIEM. Siadasz i szybko to robisz. Szybko, bo to wzrosło. Jak małe dziecko, które się właśnie rodzi – z porodem trzeba się spieszyć. [śmiech]


[W:] I czas potrzebny na całość mapy już konkretnie, to od ilu?

[D:] Sama produkcja – około roku. Fizyczne zrobienie, przygotowanie też około roku trwało.


[W:] Będzie hucznie obchodzona rocznica zaczęcia prac nad mapą?

[D:] [śmiech] Nie, takich rzeczy nie notuję


[W:] Komu najwięcej zawdzięczasz? Bez kogo ta mapa by nie powstała?

[D:] Bez Goodkinda. [śmiech]


[W:] Tak, to przede wszystkim. A poza nim?

[D:] Masa ludzi brała w tym udział. Na przykład miałem początkowo duży problem ze znalezieniem materiału, z którego powinna być zrobiona: od gipsu, drewna, poprzez, nie wiem, wiele różnych innych, a Margoo ładnie trafiła z takim materiałem, jakim jest papier. Po prostu papier. Teraz się to wydaje tak banalnie proste.


[W:] Właśnie, ale jest to papier z dodatkiem jakiegoś kleju? Jak zostało to zrobione?

[D:] Papier gazetowy z drukiem i bez, dzięki czemu można było uzyskać pożądaną twardość. Nie wszystkie gazety się nadają do takich map. I do tego farby CITADEL nierozcieńczone z wodą.


[W:] Następnie to schnie i jest tak twarde jak ma być, co potwierdza pozytywny wynik "próby kota"?

                             
                             
                             
                             
                             
                             
                             



[D:] [śmiech] Z założenia miało być to trwałe ze względu na to, że może będzie gdzieś wystawiane, na przykład na konwentach, ale w ogóle powinno być trwałe. Nie lubię tworzyć baniek mydlanych.


[W:] To jeszcze wrócę do tej pomocy i zapytam o tych, którzy pomagali.

[D:] [Uśmiech] Margoo na pewno, jako pomysłodawca materiału – pierwszym strzałem rozwiązała sprawę. Drugi na pewno jest tutaj Eruanno, który wspomagał olbrzymią wiedzą. Czasami nawet miał dosyć mojego marudzenia. Musiałem go czasami zmuszać, żeby wydusić z niego pomysł, ale ogólnie bardzo chętnie przez ten czas towarzyszył mi w uzgadnianiu wszelkich szczegółów. Nie kto inny, tylko on jest właśnie naszą Erupedią.


[M:] Zgadza się. Kto jeszcze?

[D:] Każdy dołożył tu jakąś cegiełkę, wśród których za zdecydowanie spory fragment muru podziękowania należą się mojej Małżonce, bez której wsparcia i niekiedy sporych pokładów cierpliwości również wiele by nie wyszło. Poza tym Rajek też się wziął się za książki, Elen wzięła się, Wiśnia, może znasz?


[W:] Obiło mi się o uszy, podobno fajny człowiek. [śmiech]

[D:] [śmiech] No, więc każdy po trochę. Jeszcze jedna sprawa: tutaj też wszyscy dołożyli się tym, że jak zobaczyli, o co chodzi – popierając mój projekt dali mi dodatkowe paliwo.


[W:] Było potrzebne?

[D:] No, chwilami tak. To znaczy, żeby z setki przyspieszyć do stu sześćdziesięciu. [śmiech]


[W:] Czy praca jest de facto ukończona?

[D:] O nie.Teraz jeszcze miasta, szczegóły. Być może zrobi się to na komputerze, być może coś się wymyśli, następny etap tworzenia. Tego typu rzeczy.


[W:] I ewentualne poszerzanie o kolejne dwie części, typu Mroczne Ziemie?

[D:] No tu jest właśnie problem, bo nie wiem co jeszcze Goodkind napisze. Ten rozdział nie jest zamknięty. Gorzej jednak będzie, jeżeli opisze krainę, którą już mamy na mapie, a którą musiałem stworzyć sam. Wtedy będziemy mieli problem.


[W:] Przecież mapa powstawała w takim i takim okresie, więc na pewno nikt nie będzie nikogo winił, że wygląda tak, a nie inaczej zwłaszcza, że jak ustaliliśmy – Terry nie zwraca na to aż tak dużej uwagi.

[D:] Tak, wiem...


[W:] I w sumie takie trochę podsumowujące pytanie: najfajniejsza rzecz, jakiej się nauczyłeś, jaką poznałeś dzięki robieniu tej mapy? Technika? Cokolwiek? Jakieś miłe wspomnienie?

[D:] Patrzeć, jak to rośnie. Jak mapa powstaje, krok po kroku. Patrzeć jak powstają góry, mieć świadomość, że są zgodne z tym, co się czytało i widzieć to. Widzieć Kotlinę Agaden, widzieć pustynię D`Hary, czy rejony Altur`Rang.

                         
                         
                         
                         
                         
                         
                         
                         


[W:] A najtrudniejsza? Najtrudniejsze wyzwanie do tej pory?

[D:] Najtrudniejsze... sam początek. Sam początek – pierwsza część, czyli Nowy Świat i obawa, że to nie będzie dokładnie tak wyglądać, jak sobie wyobrażałem.


[W:] Czy to jest naprawdę tak duże zmartwienie, że coś się może później zmienić, zostać opisane nie tak, jak zostało to pokazane na mapie? Czy warto się przejmować tym, że teraz brakuje gdzieś tego jednego milimetra na północ, wschód, czy zachód zwłaszcza, że jak wiemy, Goodkind podchodzi do tego tak jak podchodzi?

[D:] No cóż... Stworzymy nową mapę...


[W:] Od początku?

[D:] Czemu nie?


[W:] I...?

[D:] Teraz już wiem jak. Pójdzie szybciej.


[W:] Właśnie, a skoro już wiadomo, że pójdzie szybciej, to technika zostanie ta sama, czy coś się zmieni?

[D:] Technika zostanie ta sama z tym, ale ponieważ od początku wszystko to powstawało na próbach, to pewne rzeczy już inaczej bym zrobił. Na przykład ląd podniósłbym wyżej, niektóre góry bardziej wypiętrzył, niektóre bardziej spłaszczył. Są to oczywiście drobiazgi, które w ogóle nie wpływają teraz na efekt wizualny, ale można by się tego przyczepić, jakby ktoś chciał.


[W:] I już na pewno na koniec: własna ocena w skali od 1 do 10 biorąc pod uwagę wszystkie wspomnienia z tym związane – sytuacje włącznie z tymi nie do końca miłymi, które zapewne gdzieś w domowych pieleszach mogły się przewinąć?

[D:] Dla mnie zabawa, powiem Ci, setna: 10. [śmiech] A efekt, jaki osiągnąłem – na 5.


[W:] 5? Tylko?

[D:] Tak. Można lepiej...

 

[W:] Mistrz skromny jak zwykle... Mam wszystko w takim razie. Dziękuję Panu za wywiad.

[D:] [śmiech] Proszę bardzo.


Wywiad został przeprowadzony dnia 3 maja 2014 roku w posiadłości Tyranii Elenwe.

                           
                           
                           
                           
                           
                           

16-12-2017, 15:57

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com