Wrażenia po Pyrkonie.

Dobrze, że były notatki. Dzięki nim łatwiej pozbierać myśli nawet, gdy od wydarzenia minął już jakiś czas, a obowiązki i inne okoliczności w końcu na to pozwoliły. Nieco mniej primaaprilisowa od poprzedniej relacja z Pyrkonu.

Pociąg właśnie odjechał, oficjalnie dla nas zakończył się zlot Pyrkonowy. Jako główna organizatorka, goszcząca w swoim mieście przedstawicieli naszego forum, chciałam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z tego weekendu.

 

 

 

 

 

 

Szczerze, odczuwam duże zmęczenie i niedosyt. Było to dość krótkie spotkanie, ale za to bardzo intensywne i pracowite. Sam Pyrkon trwał od piątku do niedzieli, ale my z racji innych obowiązków - studiów, pracy, rodziny - musieliśmy skupić się głównie na jednym dniu - sobocie.

 

Pierwszych pyrkonowiczów z dworca PKP odebrałam o godzinie 7:01. Eru i Wiśnia - główny trzon naszych występów na Pyrkonie. Następna ekipa - Nina i Asket - przyjechała o godzinie 9:26. Po rozpakowaniu i posileniu się ruszyliśmy z powrotem (po raz trzeci tego dnia, a co, nowy dworzec - jest co zwiedzać :P) na dworzec by odebrać mARTę, nową użytkowniczkę forum która była niezwykle chętna by się z nami spotkać. Problem był ino taki, że nie wiedzieliśmy jak owa Dziewoja wygląda, a i my nie chwaliliśmy się własnymi zdjęciami. Wymieniliśmy się numerami, ale tak wyszło że telefonu nie odbierała. Toteż genialna ekipa wymyśliła, że będziemy chodzić po dworcu z koszulkami na wierzchu (z pięknym logo naszej strony na plecach). Wbrew pozorom był to nasz chyba najlepszy pomysł na tym wyjeździe. Ledwo zdążyłam zdjąć sweter i już usłyszałam za swoimi plecami 'Chyba jednak dobrze trafiłam' :)

 

 

 

Tak skompletowaną ekipą ruszyliśmy wreszcie ku wejściom Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie zakupiliśmy i odebraliśmy wejściówki oraz smycze. Niestety nie spodziewaliśmy się, że nie będzie już programów, toteż sami się niezbyt przygotowaliśmy. Na szczęście Wiśnia miał się spotkać z przyjaciółką, Kingą, która to posiadała program i zaprowadziła nas do pierwszego interesującego miejsca - punktu Domu Wydawniczego Rebis.

 

Tutaj muszę wcisnąć moje pierwsze (a na pewno nie ostatnie w tym tekście) podziękowania dla Fena, który to skontaktował się z Domem Wydawniczym Rebis i zdobył dla nas 5 książek "Reguły Dziewiątek" na konkurs.

 

 

 

Przed podejściem do stoiska Domu Wydawniczego Rebis spotkała nas niezwykła historia; nadal zastanawiam się jak to możliwe :)

 

Wchodząc do pawilonu 7, w wejściu podszedł do nas chłopak z tekstem 'Cześć Kasia', a ja jak taka trąba (no inaczej tego nie potrafię opisać :P) patrzę na niego i tylko wydukuję 'cześć', oczywiście nie poznałam. Był to jeden z naszych forumowiczów - Saco. Spotkać się nigdy nie spotkaliśmy, ale zdjęcie widziałam (ba! na facebooku w znajomych go mam!) więc miałam szanse poznać - ta 'Kasia' mnie zmyliła :) Niespodzianka była o tyle duża, że nasz kolega od dawna na forum i czat nie zaglądał, a mieszka dosyć daleko od Poznania. Po prostu to była chyba ostatnia osoba, którą bym się tam spodziewała spotkać.

 

 

 

Po tym miłym zdarzeniu odebraliśmy książki i ruszyliśmy dalej na zwiedzanie. Nie mieliśmy konkretnego celu, żadnego wykładu sobie nie upatrzyliśmy - po prostu chodziliśmy i wchłanialiśmy widok pięknych (naprawdę pięknych!) cosplayów. Z niektórymi przebierańcami udało nam się zrobić zdjęcie - tutaj prym wiedli głównie chłopcy: Eru i Asket. Nie ma co się im dziwić, dziewczyny miały naprawdę miłe dla oka stroje :)

 

Przy okazji, wędrówek po MTP wykorzystaliśmy czas i rozdawaliśmy zakładki, które to Wiśnia załatwił i przytargał (innego określenia użyć nie mogę, bo była ich naprawdę wuchta :D), tym samym reklamując naszą stronę, oraz zapraszając na nasz wykład. W międzyczasie upatrzyliśmy sobie miejsce odetchnięcia od tłumów - piękną zieloną trawkę za Oplem Corsą, gdzie w spokoju i ciszy cieszyliśmy się swoim towarzystwem :)

 

 
images/stories/articles/282/im1.jpgimages/stories/articles/282/im2.jpg
 

Gdy wybiła godzina 16:00, ku naszemu zaskoczeniu sala, w której mieliśmy mieć prelekcję była pełna do tego stopnia, że musieliśmy się przepychać, by w ogóle do niej wejść. O samym wykładzie rozpisywać się nie będę, gdyż macie możliwość posłuchania go, obejrzenia i dokonania własnej jego oceny.

 

 

 

Mnie osobiście prelekcja się podobała. Choć niewątpliwie Wiśnia był bardzo zestresowany ilością osób na sali, to przygotował się do tego rewelacyjnie.

 

Na zakończenie wykładu przeprowadziliśmy konkurs na interpretację XI Prawa Magii, gdzie do wygrania były 4 książki ufundowane przez Dom Wydawniczy Rebis - Dusza Ognia, dwa egzemplarze Trzeciego Królestwa, oraz Reguła Dziewiątek. Propozycji na brzmienie niezapisanego prawa było naprawdę wiele i były niezwykle twórcze i inspirujące.

 

Po krótkiej acz burzliwej dyskusji, wybraliśmy czworo zwycięzców, zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i biegiem udaliśmy się na blok integracyjny, gdzie mieliśmy odbyć nasz trzygodzinny dyżur.

 

 

 

Gżdaczowaliśmy (od gżdacza - konwentowy wolontariusz) w ramach pomocy i podziękowań dla Klaudii 'Krasnej' Szygendy - szefowej bloku, której wiele zawdzięczamy, w szczególności fakt iż mogliśmy się w ogóle pokazać na Pyrkonie.

 

Sam dyżur dłużył się nam strasznie. Choć trochę roboty było, to była ona nudna i monotonna. Nina zajęła się koordynacją kalamburów - od początku do samego końca dzielnie przy nich wytrwała. Sama raz na jakiś czas do nich siadałam by trochę się pobawić, więc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że organizator postarał się co do haseł - były zarówno bardzo proste jak i bardzo trudne, wszystkie oczywiście związane z fantastyką.

 

Eru zasiadł do stolika i służył wszystkim informacjom - co do różnych konkursów, czy warsztatów, a także gdzie kogoś można znaleźć.

 

Sama usiadłam do Twistera (głównie ze względu na posiadanie aplikacji potrzebnej do tej gry), gdzie ludzie cały czas przychodzili i odchodzili. Jestem naprawdę zdziwiona że nie zdarłam sobie po tym gardła, gdyż naprawdę było co robić by wszystkich przekrzyczeć. Po godzinie, udało mi się wymienić z Wiśnią i Asketem, gdyż pewno całych trzech godzin bym nie wysiedziała.

 

 

 

Po naszym dyżurze przyszedł czas na drugą część naszego programu - 'Myśl jak Poszukiwacz Prawdy - zajęcia praktyczne.' Te zajęcia również organizował Wiśnia, tajemniczo nie chcąc nam wcześniej zdradzić o co w nich chodzi, także z czystym sumieniem mogliśmy zgłosić się do nich jako jedna z drużyn. Konkurencji wielkiej nie mieliśmy, do drugiej drużyny udało nam się namówić Saco, oraz jego dwie koleżanki, a do trzeciej drużyny zaprosiliśmy ekipę która od ostatnich dwóch godzin okupowała kalambury :)

 

Za zadanie mieliśmy za pomocą 20 nitek makaronu spaghetti, metrowej nici, metrowej taśmy dwustronnej, nożyczek oraz pianki - zbudować jak najwyższą wieżę na której czubku będzie pianka. Na to zadanie mieliśmy 18 minut.

 

Czas, start! Od razu zabraliśmy się za robotę, każdy z nas miał jakiś pomysł - wydawało się że dość proste zadanie. Po 18 minutach, gdy na końcu umieściliśmy piankę na górze, okazało się że cała nasza wielka budowla runęła...

 

 

 

Idea piankowego wyzwania zostałą wyjaśniona chwilę po jego zakończeniu. Najlepszą metodą na uzyskanie sporej wysokości okazały się (przynajmniej w teorii) liczne próby z pianką, których weryfikacja prowadziła do udoskonalania coraz wyższych konstrukcji. Dzięki takiemu podejściu idealnie wpasowywała się w myślenie o rozwiązaniu, a nie o problemie – tak dobrze znane z książek, dzięki instytucji Poszukiwacza Prawdy.

 

 

 

W rezultacie najwyższą wieżę wybudowali Saco z dziewczynami i to do nich powędrowały trzy Reguły dziewiątek również ufundowane przez Dom Wydawniczy Rebis.

   
images/stories/articles/282/im3.jpg
 

Na tym nasz dzień na Pyrkonie zakończył się; wymęczeni udaliśmy się do mojego domu po drodze porządnie moknąc.

 

Miło spędziliśmy wieczór dogorywając na kanapach i rozmawiając. Niestety nie mieliśmy sił na tradycyjną naradę widzących, więc relacji na gorąco nie zdaliśmy przyjaciołom z forum, którzy nie dali rady dotrzeć na konwent.

 

 

 

Następny dzień - niedziela, była pod znakiem odespania (choć nie dla wszystkich), zwiedzania i powrotów.

 

Wiśnia i Eru chcieli wziąć udział w organizowanym na konwencie konkursie wiedzy z uniwersum Marvela, więc odstawiliśmy ich na teren MTP (bo jakże długich poszukiwaniach miejsca parkingowego), a z resztą - Niną i Asketem udaliśmy się na mały obchód po centrum Poznania. Na najważniejszą atrakcję - koziołki, nie zdążyliśmy, jednakże mam nadzieję że udało mi się pokazać najważniejsze z zabytków.

 

Co do samego konkursu wiem niewiele, tylko że nie zajęli premiowanego miejsca, a konkurencja była duża i wymagająca.

 

 

 

Gdy udało nam się z powrotem zebrać zaczął się prawdziwy wyścig z czasem - znalezienie auta, przeparkowanie go pod dworzec, kupienie biletów na pociąg, dopchanie się do pociągu.

 

Jak się okazało na dworcu, wszyscy postanowili zakupić bilety na ostatnią chwilę, przez co moi drodzy koledzy i koleżanka nie zdążyli tego uczynić i byli skazani na zakupy u konduktora.

 

Tłum opuszczający Pyrkon i Poznań był ogromny, aż nie mogę się powstrzymać od komentarza - "Wuchta wiary, tej!"

 

Nie przeszkadzając już w dopychaniu się do pociągu, pożegnałam się ze wszystkimi dosyć szybko - uścisnęliśmy się, wymieniliśmy wzajemnymi podziękowaniami i obietnicami rychłego spotkania.

 

Na tym moja część się kończy - choć z tego co mi wiadomo impreza w pociągu trwała dalej.

 

 

 

 

 

 

 

Na zakończenie chciałam wszystkim podziękować:

 

- Domowi Wydawniczemu Rebis za współpracę i wspieranie naszych konkursów książkami;

 

- Fenowi za kontakt z wydawnictwem;

 

- Margoo za projekt zakładek;

 

- Krasnej, za wszelką pomoc przy tworzeniu programu na Pyrkon, oraz wszelkie dobre rady;

 

- Marcie, za to że się nie bała z nami spotkać po tak krótkiej znajomości i tak mocno nas wspierała;

 

- Ninie i Asketowi, za to że przyjechali, za to że pomagali, za wspólny spacer po Poznaniu, oraz za te wszystkie żarty i uśmiechy :)

 

- Eru, za to że przyjechałeś, za pomoc Wiśni w organizacji wykładu, za intensywne działanie na rzecz forum i strony, za mile spędzony razem czas, no i za 'Tyranelka' :)

 

- Wiśni, za cały włożony trud w wykład i w warsztaty, za motywację innych, za zarwane nocki, za załatwienie zakładek, no i za ten cały pozytyw który wnosisz swoją osobą :)

 

- wszystkim którzy byli, którzy oglądali i słuchali nas, oraz tym którzy nie dotarli ale wspierali nas od samego początku.

 

 

 

Jeszcze raz dziękuję.

 

 

 

Elenwe

 

 

 

20-09-2019, 09:30

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com