Sylwester 2013/2014 - relacja

Wprawdzie rok 2014 nie jest już taki Nowy, ale czas na spisanie kilku wrażeń i wspomnień nadszedł dopiero teraz. Wyczekiwana nieco dłużej niż planowaliśmy relacja z MieczoPrawdowego powitania Nowego Roku poniżej. Zapraszamy do lektury...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

28 Grudnia

 

 

Cel podróży - Węgierska Górka. Nazwa nie mówiła mi wiele poza nieśmiałą nadzieją na to, że to wciąż w naszym kraju. Poranny odjazd był nie lada wyzwaniem dla redaktorskich budzików, ale na szczęście podołały mu bez zarzutu i wraz z Eruanno o wczesnych godzinach rannych znaleźliśmy się na krakowskim dworcu. Podróż do Katowic upłynęła (przynajmniej mi) pod znakiem odsypiania, a na miejscu dołączyła do nas wesoła gromadka, w skład której weszli Asket, Abra i Daniel. Drogę do Węgierskiej Górki umilił nam wędrowny bard - niestety jego repertuar ograniczył się tylko do kolęd i wyzwisk, ale niewątpliwie na nudną podróż nie mogliśmy narzekać mimo decyzji o kontynuacji odespania porannych wojaży.



Na miejscu powitał nas gospodarz Xan i zaprowadził na miejsce spo... odpoczynku po trudach podróży. Rozpakowawszy się i zająwszy najlepsze miejsca do spania rozpoczęliśmy oczekiwanie na delegację z Pyrlandii. Niestety nie wiedzieliśmy wtedy o wszystkim. Okazało się, że j***na” kochana renówka odmówiła posłuszeństwa i dzięki ofiarnej i niezapomnianej pomocy drugiej części delegacji z krainy kwitnącej Pyry w końcu dane było się spotkać nam wszystkim. Czułym wzruszeniom przy powitaniu końca nie było, a gdy Dzieci poszły spać, nasza brać poszła... grać. W Dixita zwanego dalej Dickinsonem, co dostarczyło zwłaszcza poznańskiej części grupy odpowiedniego wytchnienia po przygodach w trasie

images/stories/articles/275/DSC_0292.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0309.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0314.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0320.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0336.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0346.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0410.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0438.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0453.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0268.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0291.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0295.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0306.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0325.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0455.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0468.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0469.jpg



29 Grudnia

Po śniadaniu dosyć szybko nadszedł czas na obiad. Bazując na informacji zwrotnej od poszkodowanych – udało mi się całkiem nieźle zredagować pomidorową zupę i właściwa część procesu integracji się rozpoczęła. W końcu zaczęliśmy także mieć podstawy do chwalenia się sylwestrem w górach. Wszystko dzięki Xanowi, który zabrał nas na spacer. Może i względne różnice wysokości nie zrobiłyby wrażenia na ludziach ”ze szlaków”, a narzekania na ból nóg nie były zbyt głośne – ale gospodarz przygotował także niespodziankę wynagradzającą, więc nikt nie czuł się pokrzywdzony. Niedaleko jednego z licznych jak się okazało w tej okolicy schronów (o wdzięcznej nazwie Waligóra) zostaliśmy poinformowani o jednej ze skrytek geocachingu i po niedługich poszukiwaniach udało się nam ją odnaleźć, zareklamować się na odpowiedniej kartce na to przeznaczonej i zdobyć choć szczątkowe wiadomości o walkach w tym rejonie z tablicy informacyjnej oraz z przekazu samego Xana. Po powrocie rozpoczęły się kalambury. Zabawa była tak dobra, że nie wyłanialiśmy przegranych, a niektórym przyszło zmierzyć się nie tylko z hasłem do pokazania, ale także z samym sobą – tu z dumą rzec mogę, iż wygrali wszyscy. W międzyczasie przeprowadziliśmy także kilka ”meczy” w ” CSa”, aby "nerdowaniu" stało się zadość.
images/stories/articles/275/DSC_0480.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0483.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0492.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0511.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0513.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0533.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0536.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0540.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0488.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0490.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0509.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0516.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0522.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0523.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0570.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0601.jpg


30 Grudnia

Dzień ten upłynął nam pod znakiem kolejnej górskiej wyprawy. W stylu prawdziwego leśnego przewodnika rodem z Hartlandu Jaffar rozpalił ogień i już kilkanaście chwil później mogliśmy się cieszyć pieczonymi kiełbaskami. Pogoda rozpieściła nas tego dnia i choć wcześniej nie mieliśmy zbyt wielu powodów by na nią narzekać – tym razem wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Udało nam się zobaczyć także jedyne oznaki śniegu w górach, ale było go o wiele za mało do jakiejkolwiek aktywności wliczając w to bitwę na śnieżki, która została przełożona na okolice maja.
Popołudnie zakończyliśmy zwiedzeniem kolejnego z bunkrów – Wędrowca, i powróciliśmy do domu, gdzie po niedługim czasie dołączył do nas Van. Wznowiliśmy kalambury i z wciąż śmiejącymi się twarzami odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza.



images/stories/articles/275/DSC_0683.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0643.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0645.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0636.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0639.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0644.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0652.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0677.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0681.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0692.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0710.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0719.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0720.jpgimages/stories/articles/275/DSC_0721.jpg


31 Grudnia

Za długo się pogodą nie nacieszyliśmy. Wyjście nad szumy Soły zostało zwieńczone zdjęciem grupowym, a cały spacer – odnalezieniem siłowni ”pod gołym niebem”. Na potrzeby tej relacji powiem, że pogoda zgoniła nas stamtąd a ”po drodze” obejrzeliśmy jeszcze scenę przy Hali Widowiskowo-Sportowej. Jak już wspomniałem pogoda nie była tak dobra, więc powróciliśmy dopełnić sylwestrowych przygotowań. Po raz kolejny w kuchni władza została objęta przez mężczyzn (choć nie sposób nie dostrzec nieocenionej pomocy Tyranki), a owocem tego okazała się ognista tortilla, która w smaku prześcigała wszystkie inne o dwa nieba, choć w sumie stwierdzenie: ”o dwa piekła” wciąż oddawałoby stan faktyczny. Po takiej kolacji, integracji wyruszyliśmy za Xanem na poszukiwanie idealnego miejsca na świętowanie nadejścia Nowego Roku. Okazał się nim kolejny ze schronów – Wąwóz. Wzniesienie na którym był ów schron było górującym nie tylko nad Węgierską Górką. Światła okolicznych wsi było widać z trzech stron świata, a najlepsze miało dopiero nadejść.
Na miejscu byliśmy kilkanaście minut przed czasem, więc zdołaliśmy się wspiąć na schron (skąd widok był jeszcze lepszy) i wtedy się zaczęło. Wystarczył jeden fajerwerk, żeby zrozumieć, dlaczego to w istocie było idealne miejsce na Sylwestra. Już wkrótce niebo ze wszech stron rozświetliły liczne sztuczne ognie, które na ciemnym tle nieba i gór zapewniły niezapomniane jeszcze przez długie lata widoki. Tradycyjnie odliczyliśmy ostatnie sekundy Starego Roku po czym rozpoczęło się składanie życzeń, oraz dalsze wpatrywanie się z zachwytem w niebo. Jedyną niewspółpracującą rzeczą okazała się bateria aparatu, która zmniejszyła znacznie ilość zdjęć z tych chwil. Smutno tak bardzo...


1 Stycznia

W drodze powrotnej złożyliśmy życzenia nieobecnym i czując już niestety w kościach zbliżający się koniec zjazdu odbyliśmy jeszcze kilka rozmów integrujących przed snem.Przez cały dzień towarzyszyły nam jeszcze pojedyncze huki fajerwerków, lecz dużo bardziej, a w rezultacie tak bardzo tłukły się nasze serduszka zmuszone do pożegnań... Co prawda Elenwe z Jaffarem mieli powrócić już niedługo, ale to już zupełnie inna historia...
Jeśli chcecie poznać także i ją – zapraszamy na forum i czat...

 

M...

 

 

W świętowaniu udział wzięli (od lewej):

 

 

Vanui, Asket, Eruanno, Jaffar, Daniel, Abra, Xan, Wisienka91, Marysia, Jaś, Elenwe, Iza, Lila i Wookie.

 

 

PS



 

 

20-09-2019, 09:31

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com